środa, 8 czerwca 2011

 
Lubię nasze pozornie nic nie znaczące rozmowy o miłości.
***
Potłukł się mój ulubiony kubek. Pomyślałam, że da się go jeszcze skleić, ale gdy wzięłam go do ręki wypadł mi i całkiem się rozsypał. Niektóre rzeczy po prostu muszą się stać. Bywa, że próbujemy coś uratować, ale uratować się już tego nie da. Mój kubek przypominał mi o pewnym etapie w moim życiu. Jestem sentymentalna, więc mimo iż ten etap nie był najlepszy, nie byłam w stanie się go pozbyć. Życie pozbyło się go za mnie. Czasami życie po prostu wie lepiej...
***
Myślę, że najważniejsze to powierzyć swoje życie Bogu. Człowiek jest tylko marną istotą, sam nie jest w stanie kierować swoim życiem. Nie oznacza to oczywiście, że popieram bezczynność. Wręcz przeciwnie. Uważam, że w życiu trzeba dawać z siebie wszystko. Ale trzeba też ufać, że gdzieś tam na górze jest ktoś, kto wie co dla nas najlepsze. Czasami najgorsze wydarzenia okazują się być tymi w gruncie rzeczy najlepszymi. Żeby wydarzyło się coś dobrego, w niektórych sytuacjach najpierw musi wydarzyć się coś złego. A przecież sami świadomie byśmy to tego złego nie doprowadzili, bo nam się wydaje, że wiemy lepiej. Otóż nie wiemy lepiej. Wszystko w życiu ma sens. Każdy dzień nas czegoś uczy. Każda osoba - czy to przyjaciel czy nieprzyjaciel - wnosi coś do naszego życia. Czym byłoby życie gdyby człowiek miał dokładnie to, czego chce? Nie musiałby się o nic starać, ani niczym przejmować? Czym byłoby życie, gdyby to człowiek był sam dla siebie Bogiem? Sam stwarzałby sobie to, co mu potrzebne? Człowiek nie może żyć bez Boga, choć bywa że o tym nie wie.


niedziela, 22 maja 2011

z tęsknoty pisze się wiersze
z bolesnej
drążącej śpiewny owoc ciała
patrząc na samotne palce
mogę wysnuć pięć poematów
dotykając moich napiętych ust
szepczę
i słowa - rozkołysane rytmem wielkiej wody
plotą się w wiersze
mokre
bardzo słono biegną poprzez twarz

Halina Poświatowska

poniedziałek, 16 maja 2011


Opublikowałam o Tobie post i aż sam blogspot zadrżał z przerażenia do tego stopnia, że sam go usunął. I dobrze się stało. Nie pamiętam już co w tym poście napisałam i nie chcę pamiętać. Już nawet blogspot wie, że nie powinnam o Tobie więcej myśleć. Cały wszechświat to wie. Chcę być częścią tego wszechświata.
***
Może jesteś dumny z tego, kim teraz jesteś. Ja wiem, że nie powinieneś być.
***
Właściwie to czuję pewien rodzaj magii. Nie da się ukryć. Ale boję się jeszcze tej magii. Boję się, że to znowu okaże się być magia, która kiedyś mnie zraniła.
***
Za dużo sobie wyobrażam.
***
Modlitwa o uzdrowienie z chorej miłości.
***
I masz już nie myśleć, co by było gdyby.
***
Zdecydowanie za dużo sobie wyobrażam, a potem cierpię. 
***
Wyobrażam sobie, że ktoś mnie kocha.
 

sobota, 16 kwietnia 2011


Właściwie to było magicznie. Tylko co teraz?
Potrzebowałam dwóch tygodni, żeby to zrozumieć.
***
Odkryłam, że tak bardzo boję się zawieść na ludziach, że im już nie ufam.
Tak bardzo boję się zawieść na własnych marzeniach, że coraz rzadziej marzę.
Najgorsze uczucie jakiego doznałam w życiu, to właśnie poczucie własnej naiwności.
***
Bóg istnieje. Wstyd mi, że modlę się do niego tak byle jak.

środa, 13 kwietnia 2011

Zagadka


Jest pani A, pan B i pan C. Zagadka polega na tym czy A i B mogą być przyjaciółmi, czymś więcej niż przyjaciółmi, czy tylko zwykłymi znajomymi?

B kiedyś bezsprzecznie czuł coś do A, ale wtedy A nie czuła tego do B, ponieważ kochała C. 
B zna C, ale nie wie co łączyło A i C.
C nie wie, że B prawdopodobnie kochał A. Poza tym C prawdopodobnie nigdy nie kochał A (to irrelewantne informacje, ale A musi zdać sobie z tego sprawę).
A nie wie czy nadal kocha C.
A nie wie też czy teraz czuje coś do B, ani czy B czuje coś jeszcze do A.
A i B poznają się coraz lepiej. B stara się zrozumieć A, ale nie wie o jej miłości do C, choć domyśla się chyba, że jakaś nieszczęśliwa miłość miała miejsce w życiu A.
B rozważa pójście do zakonu.
A  nie wie, co powiedzieć na rozważania B, bo już sama nie wie co do niego czuje. Wie, że nie czuje tego co do C, ale tego co do C to chyba już nigdy nie poczuje, a C już nie ma i nie będzie.


A, B i C są mistrzami niedopowiedzeń.
Ciąg dalszy musi nastąpić.

wtorek, 29 marca 2011



W życiu bywa raz lepiej, raz gorzej. Nie może być cały czas dobrze, ani cały czas bardzo źle.

***

Trzeba nauczyć się oddzielać nadzieje od marzeń. Marzę sobie o nim czasem, ale nie mam nadziei że wróci. Wiem, że nie wróci. Ale marzę o nim, bo lubię o nim marzyć i umiem o nim marzyć. A nie ma nikogo innego o kim mogę pomyśleć przed snem, w pociągu czy zatłoczonym tramwaju. Nie można przecież cały czas myśleć o życiu. Czasem trzeba uciec do czegoś nierealnego, czegoś co nigdy się nie wydarzy, o czym wiemy że jest totalnie niemożliwe, ale wzruszająco piękne. 

***

Nie ma księcia z bajki, nie ma nawet giermka. Białego konia też nie widać.

wtorek, 15 marca 2011


Znowu nie radzę sobie z własnym życiem. 
***
Dzisiaj śniło mi się, że Ten, który o tym blogu dowiedzieć się nie może, dowiedział się o nim.
***
A co jeśli to czytasz i nawet nie wiesz, że to właśnie ja napisałam?
***
Czy są jakieś granice ludzkiego pecha? 
***
Zakrztusiłam się pijąc wodę. Byłam sama w mieszkaniu. Zaczęłam się dusić. Pomyślałam: "Trudno. Najwyżej umrę...". Uratował mnie Bóg, bo ja sama nawet nie próbowałam się ratować. Pomyślałam, że on bardziej chce żebym jeszcze żyła niż ja sama.
***
Kiedyś myślałam, że przyjdziesz do mnie, bo tyle było dni, w których tak bardzo potrzebowałam kogokolwiek i kręciłam się po supermarkecie dłużej niż to konieczne, żeby nie wracać do pustego mieszkania. Kiedyś wyobrażałam sobie, że wtulam się w Ciebie i mówię Ci o wszystkim tym, czego nie mam siły wypowiedzieć na głos. Wyobrażałam sobie, że po prostu przyjdziesz i będziesz. Teraz już wiem, że za dużo wody w Wiśle upłynęło i za wiele się między nami wydarzyło, żeby mogło się wydarzyć to, czego oboje być może nawet nadal chcemy, ale co po prostu nie jest nam dane. Nie wiem, kim dla mnie jesteś i nie wiem kim dla Ciebie jestem ja.
***
I nagle, mimo że tego nie chcę, zastanawiam się kiedy ostatni raz o mnie pomyślałeś. 
Ostatnio odważyłam się pomarzyć...